Ostatnio cały czas rozmyślałem nad sensem mojego życia. Nie wykonywałem nawet żadnego ważnego zadania... Słowem, byłem nikomu niepotrzebny. Czasami myślałem też, że fajnie byłoby mieć partnerkę i młode. Pytanie tylko - gdzie ja kogoś znajdę? Musiałbym chyba szlajać się po barach jak Vexus. Co prawda on mógł przebierać w sukach, ale każdą miał tylko na jedną noc, a ja już bodajże z tego wyrosłem. Położyłem pysk na łapach i zacząłem obserwować świat przed moją grotą. Gdzieś daleko ukazała się sylwetka Cristal. Gdy ta podeszła bliżej, spojrzałem jej głęboko w oczy.
- Czy myślisz, że powinienem umrzeć? - zapytałem ze smutkiem w głosie
Zdziwiła się. Podeszła do mnie.
- Nie! Dlaczego? - zapytała
Spuściłem wzrok zmartwiony.
- Nie ważne... - odparłem
<Cristal?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wild Dead. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wild Dead. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 listopada 2014
Od Wild Dead'a - Wyprawa po towarzysza
Dziś rano byłem u Rain'a. Poprosił mnie o spotkanie. Okazało się, że niedługo ma odbyć się aukcja, a on nie miał nic do sprzedaży. Postanowiłem więc, że wybiorę się na wyprawę. Nie zamierzałem łapać dużych zwierząt - biznes trzeba najpierw rozkręcić. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia, nieprawdaż? Wziąłem więc małą klateczkę, do której ledwo zmieściłby się lis. Złapałem zębami za uchwyt i ruszyłem w drogę. Szybko znalazłem się na polanie. Na szczęście wszedłem na łąkę od strony północnej, a nie od tej południowej, na której odbywa się targ, więc miałem święty spokój. Przyczaiłem się w krzakach i począłem czekać na jakieś zwierzę. Przed moim nosem przebiegł zając. Nie zamierzałem jednak go łapać, z prostego powodu: byłem głodny, więc zanim doszedłbym do Rain'a zjadłbym go. Przymrużyłem oczy, chcąc uciąć sobie krótką drzemkę. Sądziłem, że i tak nic tu nie znajdę, więc czemu nie? Odchyliłem łeb do tyłu, gdy nagle usłyszałem ciche piszczenie. Zerwałem się na równe nogi i przygotowałem klatkę do użytku. Zobaczyłem niedużą, polną myszkę. Rzuciłem się na nią szybko i wepchnąłem do pułapki. Zaśmiałem się. Ona patrzyła się na mnie z przerażeniem.
- Spokojnie, spokojnie... - wyszeptałem
Wolnym krokiem szedłem leśną ścieżką, którą niedawno obrałem za drogę powrotną. W krzakach zobaczyłem drugie zwierzę - również myszkę, jeszcze mniejszą. Tą także schwytałem i wróciłem do swojej groty. Postanowiłem, że wieczorem dostarczę Rain'owi zwierzęta, żeby mógł je sprzedać. Odstawiłem klatkę która miała u mnie jeszcze chwilę pozostać na półkę, po czym przyrządziłem sobie znakomity obiad.
<Wild Dead łapię nowych towarzyszy. Można je kupić do 10.12.2014 r.>
- Spokojnie, spokojnie... - wyszeptałem
Wolnym krokiem szedłem leśną ścieżką, którą niedawno obrałem za drogę powrotną. W krzakach zobaczyłem drugie zwierzę - również myszkę, jeszcze mniejszą. Tą także schwytałem i wróciłem do swojej groty. Postanowiłem, że wieczorem dostarczę Rain'owi zwierzęta, żeby mógł je sprzedać. Odstawiłem klatkę która miała u mnie jeszcze chwilę pozostać na półkę, po czym przyrządziłem sobie znakomity obiad.
<Wild Dead łapię nowych towarzyszy. Można je kupić do 10.12.2014 r.>

Imię : ---
Płeć : Samiec♂
Partner: ---
Młode: ---
Partner: ---
Młode: ---
Gatunek: Mysz
Wiek: 1,5 roku
Rasa: Mysz polna.
Rasa: Mysz polna.
Historia: Pewnego dnia, gdy mysz biegała ochoczo po polanie, zobaczyła czarno-brązowego psa. Przestraszyła się go i pisnęła, chcąc zwołać pomoc. Niestety monstrualny samiec zbudził się. Rzucił się na nią i zamknął w ciasnej klatce, po czym idąc do domu złapał jeszcze drugą mysz. Dwa zwierzątka zaniósł do swojej groty, gdzie nakarmił je niezbyt treściwym pokarmem, po czym dostarczył do aukcjonera. Dostał za niego i jego towarzyszkę trochę Złotych Monet i odszedł.
Statystyki:
Siła: 0
Wytrzymałość: 20
Zwinność: 25
Szybkość: 20
Inteligencja: 35
Sprzedaż do: 10 grudnia 2014 roku.
Cena początkowa: 250 ZM

Imię : ---
Płeć : Samica♀
Partner: ---
Młode: ---
Partner: ---
Młode: ---
Gatunek: Mysz
Wiek: 0,5 roku
Rasa: Mieszanka myszy leśnej z polną.
Rasa: Mieszanka myszy leśnej z polną.
Historia: Podczas spaceru po lesie natknęła się na beaucerona. Pies trzymał w pysku metalową klatkę z małą, przestraszoną myszką. Młoda samiczka chciała jej pomóc i sama wpadła w pułapkę. Następnego dnia została przeniesiona na targ. Jakiś pies w typie border collie wystawił ją na aukcji.
Statystyki:
Siła: 0
Wytrzymałość: 20
Zwinność: 35
Szybkość: 30
Inteligencja: 15
Sprzedaż do: 10 grudnia 2014 roku.
Cena początkowa: 300 ZM
piątek, 21 listopada 2014
Wild Dead - Quest #1
Leżałem w swojej grocie. Wpatrywałem się w zachodzące już Słońce. Ptaki pięknie śpiewały. Czego chcieć więcej? Odchyliłem łeb do tyłu przymrużając lekko oczy. Poczułem mokry mech, jednak wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. Nagle usłyszałem dźwięk łamanej gałązki. Zerwałem się z miejsca gwałtownie, jak na doświadczonego wojownika przystało. Oczywiście myślałem, że znowu jakiś pies ze sfory coś ode mnie chce. Szybko więc wyszedłem z jaskini spokojny.
- Rain, to ty? - spytałem wiedząc, że miał dziś do mnie przyjść
Brak odpowiedzi... Dopiero teraz przypomniałem sobie o mojej zwykłej czujności. Począłem rozglądać się uważnie po okolicy. Liść jarzębiny delikatnie drgnął. Szczeknąłem donośnie i wskoczyłem w krzaki. Uderzyłem łapami w klatkę piersiową przeciwnika. Wyszczerzyłem kły w szyderczym uśmiechu.
- Zginiesz! - warknąłem
Znowu zmieniłem swoje oblicze na to "groźniejsze".
- Nie... nie rób mi nic, proszę! - pisnął przerażony
Zdziwiłem się. To była... młoda suka! Puściłem ją, nie chcąc mieć na sumieniu kolejnego szczeniaka.
- Co jest? - spytałem już nieco łagodniej
Wstała. Dopiero teraz mogłem się jej dokładnie przyjrzeć. Miała długą, czarno - białą sierść. Jej oczy błyszczały cudownym, mahoniowym kolorem. Uśmiechnąłem się niewidocznie. Była piękna...
- Mój... Mój partner! Umiera! - zaczęła płakać
Otarłem jej krystalicznie czystą łzę. Przyciągnąłem ją lekko do siebie. Popatrzyłem w jej piękne ślepia.
- Będzie dobrze... - zacząłem pocieszającym tonem - Gdzie jest?
Wskazała łapą kierunek. Pobiegliśmy tam razem. Pod drzewem leżał pies w typie owczarka niemieckiego. Zwijał się z bólu, a jego łapa obficie krwawiła. Wróciłem do groty po opatrunki. Wziąłem jeden bandaż i opatrzyłem dokładnie ranę. Cała "operacja" nie zajęła dużo czasu, gdyż trochę znałem się na medycynie. Pożegnałem się z przybyszami i poszedłem na poligon. Zdecydowałem, że jeszcze trochę potrenuję.
<Quest zaliczony.>
- Rain, to ty? - spytałem wiedząc, że miał dziś do mnie przyjść
Brak odpowiedzi... Dopiero teraz przypomniałem sobie o mojej zwykłej czujności. Począłem rozglądać się uważnie po okolicy. Liść jarzębiny delikatnie drgnął. Szczeknąłem donośnie i wskoczyłem w krzaki. Uderzyłem łapami w klatkę piersiową przeciwnika. Wyszczerzyłem kły w szyderczym uśmiechu.
- Zginiesz! - warknąłem
Znowu zmieniłem swoje oblicze na to "groźniejsze".
- Nie... nie rób mi nic, proszę! - pisnął przerażony
Zdziwiłem się. To była... młoda suka! Puściłem ją, nie chcąc mieć na sumieniu kolejnego szczeniaka.
- Co jest? - spytałem już nieco łagodniej
Wstała. Dopiero teraz mogłem się jej dokładnie przyjrzeć. Miała długą, czarno - białą sierść. Jej oczy błyszczały cudownym, mahoniowym kolorem. Uśmiechnąłem się niewidocznie. Była piękna...
- Mój... Mój partner! Umiera! - zaczęła płakać
Otarłem jej krystalicznie czystą łzę. Przyciągnąłem ją lekko do siebie. Popatrzyłem w jej piękne ślepia.
- Będzie dobrze... - zacząłem pocieszającym tonem - Gdzie jest?
Wskazała łapą kierunek. Pobiegliśmy tam razem. Pod drzewem leżał pies w typie owczarka niemieckiego. Zwijał się z bólu, a jego łapa obficie krwawiła. Wróciłem do groty po opatrunki. Wziąłem jeden bandaż i opatrzyłem dokładnie ranę. Cała "operacja" nie zajęła dużo czasu, gdyż trochę znałem się na medycynie. Pożegnałem się z przybyszami i poszedłem na poligon. Zdecydowałem, że jeszcze trochę potrenuję.
<Quest zaliczony.>
Od Wild Dead'a
Obudziłem się wcześnie. Zjadłem obfite śniadanie i wyszedłem z groty. Od razu pobiegłem na poligon. W końcu te miernoty trzeba kontrolować, nie? Usiadłem na jednej z wyższych ławek. Zobaczyłem Rain'a pokonującego tor przeszkód. Nie zdawał sobie sprawy z mojej obecności. To zabawne, nieprawdaż? Ktoś robi wszystko, nie wiedząc, że jest bacznie obserwowany...
- Nieźle! - przyznałem ziewając
Odwrócił się gwałtownie. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Ty tu... byłeś cały czas!? - krzyknął
Zaśmiałem się, okazując całą moją przebiegłość.
- A jakże!
<Rain?>
- Nieźle! - przyznałem ziewając
Odwrócił się gwałtownie. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Ty tu... byłeś cały czas!? - krzyknął
Zaśmiałem się, okazując całą moją przebiegłość.
- A jakże!
<Rain?>
czwartek, 20 listopada 2014
Informacja
Witam. Chciałabym ogłosić, iż przez dłuższy czas nie będzie mnie na blogu. Ostatnio jednak dostałam kilka dobrych ocen, więc wynegocjowałam jakąś godzinkę na komputer. Postaram się pisać jakieś opowiadania ;)
niedziela, 14 września 2014
Od Wild'a C.D. Rain'a
Stanąłem obok psa. Wyruszyliśmy razem na codzienny obchód.
- A dlaczego taki z Ciebie marzyciel? - zagadnąłem
Rain zdawał się mnie nie usłyszeć. Szturchnąłem go łapą.
- Co? - wyrwałem go z zamyślenia
- Już nic... - westchnąłem
Wiedziałem, że coś jest z nim nie tak. Ostatnio dużo czasu spędzał z Luną. Czyżby on się w niej...? Nie! To niemożliwe. Nie wierzyłem w miłość. Straciłem Annabeth i to mi wystarczy. I tak mam już złamane serce. Nagle usłyszałem przyjacielski głos. Z krzaków wybiegła Alfa.
- Hej Luna! - krzyknął rozradowany Rain i od razu do niej podbiegł
Stanąłem jak wryty.
- Cześć Wild! - rzuciła samica
Popatrzyłem na nich zszokowany.
- Cześć, cześć... - powiedziałem nieobecnym głosem
- Może się przejdziemy? - zaproponowała
- Ta propozycja także dla mnie, czy tylko dla Rain'a !? - wpadłem nagle w złość
Odwróciłem się i pobiegłem przed siebie. Psy nie mogły mnie dogonić, byłem zbyt szybki. Wpadłem w oszałamiającym tempie do lasu. Zwolniłem nieco. Dlaczego tak się zdenerwowałem? Może n a d a l kochałem Annabeth?
- Ona umarła! - wykrzyczałem na głos
Nikt nie zmieni tej okropnej prawdy. Jej już nie ma. I to właśnie tak bardzo bolało. Położyłem się. Nakryłem łapami łeb i zamknąłem oczy, jak gdybym szykował się do odejścia na tamten świat. Chciałem się spotkać z moją ukochaną za wszelką cenę. Nagle w lesie rozległ się trzask łamanej gałązki. Skierowałem wzrok w stronę owego dźwięku. Stał tam Rain.
- Nie łam się, brachu. - zawołał z odległości kilku metrów
Co on mógł wiedzieć? On nie m i a ł ciężkiego życia. Nie b y ł komandosem. Nie s t r a c i ł najukochańszej osoby!
<Rain?>
- A dlaczego taki z Ciebie marzyciel? - zagadnąłem
Rain zdawał się mnie nie usłyszeć. Szturchnąłem go łapą.
- Co? - wyrwałem go z zamyślenia
- Już nic... - westchnąłem
Wiedziałem, że coś jest z nim nie tak. Ostatnio dużo czasu spędzał z Luną. Czyżby on się w niej...? Nie! To niemożliwe. Nie wierzyłem w miłość. Straciłem Annabeth i to mi wystarczy. I tak mam już złamane serce. Nagle usłyszałem przyjacielski głos. Z krzaków wybiegła Alfa.
- Hej Luna! - krzyknął rozradowany Rain i od razu do niej podbiegł
Stanąłem jak wryty.
- Cześć Wild! - rzuciła samica
Popatrzyłem na nich zszokowany.
- Cześć, cześć... - powiedziałem nieobecnym głosem
- Może się przejdziemy? - zaproponowała
- Ta propozycja także dla mnie, czy tylko dla Rain'a !? - wpadłem nagle w złość
Odwróciłem się i pobiegłem przed siebie. Psy nie mogły mnie dogonić, byłem zbyt szybki. Wpadłem w oszałamiającym tempie do lasu. Zwolniłem nieco. Dlaczego tak się zdenerwowałem? Może n a d a l kochałem Annabeth?
- Ona umarła! - wykrzyczałem na głos
Nikt nie zmieni tej okropnej prawdy. Jej już nie ma. I to właśnie tak bardzo bolało. Położyłem się. Nakryłem łapami łeb i zamknąłem oczy, jak gdybym szykował się do odejścia na tamten świat. Chciałem się spotkać z moją ukochaną za wszelką cenę. Nagle w lesie rozległ się trzask łamanej gałązki. Skierowałem wzrok w stronę owego dźwięku. Stał tam Rain.
- Nie łam się, brachu. - zawołał z odległości kilku metrów
Co on mógł wiedzieć? On nie m i a ł ciężkiego życia. Nie b y ł komandosem. Nie s t r a c i ł najukochańszej osoby!
<Rain?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)