Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Quest. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Quest. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 listopada 2014

Wild Dead - Quest #1

Leżałem w swojej grocie. Wpatrywałem się w zachodzące już Słońce. Ptaki pięknie śpiewały. Czego chcieć więcej? Odchyliłem łeb do tyłu przymrużając lekko oczy. Poczułem mokry mech, jednak wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. Nagle usłyszałem dźwięk łamanej gałązki. Zerwałem się z miejsca gwałtownie, jak na doświadczonego wojownika przystało. Oczywiście myślałem, że znowu jakiś pies ze sfory coś ode mnie chce. Szybko więc wyszedłem z jaskini spokojny.
- Rain, to ty? - spytałem wiedząc, że miał dziś do mnie przyjść
Brak odpowiedzi... Dopiero teraz przypomniałem sobie o mojej zwykłej czujności. Począłem rozglądać się uważnie po okolicy. Liść jarzębiny delikatnie drgnął. Szczeknąłem donośnie i wskoczyłem w krzaki. Uderzyłem łapami w klatkę piersiową przeciwnika. Wyszczerzyłem kły w szyderczym uśmiechu.
- Zginiesz! - warknąłem
Znowu zmieniłem swoje oblicze na to "groźniejsze".
- Nie... nie rób mi nic, proszę! - pisnął przerażony
Zdziwiłem się. To była... młoda suka! Puściłem ją, nie chcąc mieć na sumieniu kolejnego szczeniaka.
- Co jest? - spytałem już nieco łagodniej
Wstała. Dopiero teraz mogłem się jej dokładnie przyjrzeć. Miała długą, czarno - białą sierść. Jej oczy błyszczały cudownym, mahoniowym kolorem. Uśmiechnąłem się niewidocznie. Była piękna...
- Mój... Mój partner! Umiera! - zaczęła płakać
Otarłem jej krystalicznie czystą łzę. Przyciągnąłem ją lekko do siebie. Popatrzyłem w jej piękne ślepia.
- Będzie dobrze... - zacząłem pocieszającym tonem - Gdzie jest?
Wskazała łapą kierunek. Pobiegliśmy tam razem. Pod drzewem leżał pies w typie owczarka niemieckiego. Zwijał się z bólu, a jego łapa obficie krwawiła. Wróciłem do groty po opatrunki. Wziąłem jeden bandaż i opatrzyłem dokładnie ranę. Cała "operacja" nie zajęła dużo czasu, gdyż trochę znałem się na medycynie. Pożegnałem się z przybyszami i poszedłem na poligon. Zdecydowałem, że jeszcze trochę potrenuję.
<Quest zaliczony.>

sobota, 27 września 2014

Quest #2 Rain

Był słoneczny, upalny dzień, wracałem do domu z nad jeziora, gdy nagl zobaczyłem norę z której wystawał psi pyszczek.
- Hej, zaczekaj - krzyknąłem, ale pyszczek już się schował
Nie wiedziałem co zrobić. Może ten pies potrzebuję mojej pomocy ? pomyślałem i wskoczyłem do nory.
Kiedy byłem już w środku zdałem sobie sprawę że to nie jest nora, tylko wielokomorowa grota.Nagle usłyszałem trzasko kiedy się odwróciłem okazało się że wejście do groty zawaliło się.
- No masz ! - krzyknąłem i odwróciłem się, w tej chwili zobaczyłem suczkę który próbowała uciec. Na dodatek ta suczka była tej samej rasy i maści co ja.
- Hej, zaczekaj- krzyknąłem ponownie, ale suczka zaczęła uciekać.
Goniłem suczkę, po jakiejś minucie znaleźliśmy się w jednej z komór groty. Ściany były oświetlone blaskiem ogniska. Zaraz, zaraz OGNISKA! Jak do jasnej ch****y znalazło się tu ognisko.
- Dobrze się spisałaś - usłyszałem głos za sobą.
Kiedy się odwróciłem zobaczyłem człowieka z grubym sznurem w ręce i zanim się obejrzałem ten sznur już ściskał moje gardło.
- Jak się nazywasz ? - zagadała suczka
- Co cię to. - Warknąłem na nią
- Trochę grzeczniej - powiedziała spokojnie swoim aksamitnym głosem
- Bo co ? - warknąłem
- Bo jak będziesz niegrzeczny to skończysz jak oni - powiedziała i pokazała na ognisko, na którym leżały dwie pieczenie przypominające budową i układem kostnym psy.
- Zapytam jeszcze raz. Jak się nazywasz ? - powiedziała
- Rain - odpowiedziałem wkurzony i dodałem - A ty ?
- Ja jestem Bewler, ale wszyscy mówią mi Ler - powiedziała aksamitnym głosem
- Jak się tu znalazłaś ? - zapytałem próbując złamać emocjonalnie Ler.
- Co cię to ? - warknęła ale popatrzyła na ludzi i zaczęła opowiadać swoją historię. - Urodziłam się w sforze w Nevadzie, gdy byłam małym szczeniakiem naszą sforę zaatakowała sąsiednia sfora, dużo psów zginęło, te które przeżyły postanowiły się przenieść, padło na Oklahome. Kiedy podróżowaliśmy, gdzieś w Amarillo zaatakował nas gang psów, dlatego że była nas nieliczna grupa wszyscy zaczęli uciekać, ja schowałam się pod koszem na śmieci i patrzyłam jak...
Ler zaczęła płakać
- Jak tamte psy mordują moich rodziców i innych członków sfory. Zostałam tylko ja i 2 szczeniaki Alf. Tamte szczeniaki gang złapał, a dlatego że były małe postanowili je zostawić przy życiu bo byli pewni że nie przeżyją. Błąkałam się kilka dni aż trafiłam na tych...
Pokazała na ludzi przy ognisku.
- Bandziorów. To oni mnie wychowali, kiedy napadliśmy na Bank uciekliśmy i schowaliśmy się tu.
- Ale jak oni tu weszli ? Nora jest za mała żeby weszli ? - zapytałem wiedząc że Ler powie mi że jest tu jakieś większe wyjście.
- Pokaże ci, jak chcesz ?  Tylko to trochę zajmie zanim ci zaufają - powiedziała
- Co mam robić, żeby to stało się jak najszybciej ? - zapytałem
- Bądź miły dla mnie i dla nich, a jak będą wchodzić do groty to warcz zanim ich rozpoznasz, wtedy puszczą cię żebyś pilnował wejść.
Zrobiłem tak jak Ler mi kazała. Dwa dni później Ludzi puścili mnie, na początku udawałem miłego i grzecznego, ale jak tylko odeszli poszedłem do Ler.
- Dobra pokarz mi to wyjście - powiedziałem po czym zacząłem iść za suczką.
Kiedy wyszliśmy już z jaskini zauważyłem że jaskinia jest zaraz koło wejścia do Zakazanego Lasu
- Ler chodź ze mną, dołączysz do sfory. - prosiłem suczkę
- Nie mogę jeśli zobaczą że zniknęłam zaczną mnie szukać, a potem znajdą was. - powiedziała smutna
- Pomyślą że coś cie zagryzło - powiedziałem
- Nie, wiedzą że jestem zbyt cwana żeby dać się zagryźć - odpowiedziała
Po chwili usłyszeliśmy wołanie:
- Ler !
- Musze iść, uciekaj ! - zawołała za mną Ler, ale ja się nie ruszyłem stałem i patrzyłem na nią.
- Uciekaj! -zaczęła na mnie warczeć
- Jeszcze po ciebie wrócę - Krzyczałem odbiegając od niej.
Może i trochę ta przygoda była nie bezpieczna, ale wiedziałem że warto było i zawsze będę podejmował takie ryzyko.

Pytania :
1. Jak reagujesz gdy zasypuje się tunel? Wkurzam się
2. Dlaczego tam wszedłeś? Zobaczyłem psa
3. Jakie pułapki spotykasz na drodze? Bandytów
4. Jak znajdujesz wyjście? Ler mi je pokazuję
5. Co postanawiasz po tym zdarzeniu?  Że jak jeszcze raz mnie coś takiego spotka to znowu zaryzykuję
6. Jaka była pogoda gdy wracałeś do groty? Słonecznie i Upalnie.

piątek, 19 września 2014

Quest #1 Alissa

Leżałam w grocie i rozmyślałam...... Nagle podbiegł do mnie jakiś doberman (czekoladowy)
 -Choć musisz pomóc.
 -Dobra idę.-Powiedziałam.
 Minęliśmy różne miejsca. Ale chodziło o jego partnerkę tonącą w ruchomych piaskach. Staraliśmy się ją wyciągnąć ale się nie udawało.Ale po 2 godzinach się udało. Zdziwiłam się że po takim czasie nie utoneła. Myślałam że to tyle..... Ale nagle suczka powiedziała:
 -Ała , boli.
 -To dlatego ruchome piaski mają czerwony kolor , a właściwie plame.-Pomyślałam.
 Suczka miała rozciętą łapę, ranę na boku, rozcięcie przy oku. Zrobiłam jej opatrunki.
 -Jestem Szilla.-Powiedziała suczka.
 -A ja Markiz.-Powiedział pies.
 -Ja jestem Alissa-Przedstawiłam się.
 -Alissa dzięki za opatrunki.-Powiedziała Szilla.
 -Tylko....
 -Co?-Zapytała.
 -Możesz nie widzieć na to oko.
 -Alissa ja na to oko nie widzę od urodzenia.
 -Aaa.... Moje rodzeństwo też urodziło się z różnymi wadami.
 -A mogę się zapytać jakimi?
 -Miałam 7 rodzeństwa, ja byłam 8. 3 z nas miała wady. Jedna moja siostra nie miała 1 łapki, brat nie miał wcale oka.... A drugi brat nie słyszał.
 -Zdarza się.
 -Szilla, Markiz ja już muszę iść, pa!
 -Pa! Dzięki za pomoc,-Powiedzieli.
 Poszłam do jaskini.

sobota, 13 września 2014

Quest #1 Rain

Siedziałem samotny w swojej grocie, rozmyślałem nad wszystkim co się stało. Nagle zobaczyłem jakiegoś psa, nie wyglądał zbyt przyjaźnie, odważnie wyszedłem mu na przeciw.
- Czego chcesz ? - Zapytałem Psa
- Mój przyjaciel... pomóżcie mu, pogryzły go dwa owczarki niemieckie- powiedział pies.
Pies był dość dużym Czechosłowackim  wilczkiem z nie przyjemnym wyrazem pyska.Mówił strasznie sztucznie nie uwierzyłem mu.Dwa Owczarki niemieckie...  Luck i Delight może im coś zrobili. Postanowiłem działać nie mogłem ich tak zostawić, udawałem że wierze w tą historie.
-Prowadź - powiedziałem szybko psu
Wilczka posłusznie zaczął biec w stronę  poszkodowanego.Pies zaprowadził mnie do szmaragdowego Lasu, gdy byliśmy już na miejscu, to nie był jakiś pies... To był Luck.
- Luck co ci jest ? - zapytałem zdenerwowany psa
Obok mnie stał ten pies, a zaraz z krzaków wyszły jeszcze dwa a pomiędzy nim stał przerażony Delight.
Z grzbietu Lucka lała się krew, ale Luck był bardzo wytrzymały, pochyliłem się nad nim i szepnąłem :
- Dasz rade biegnąć
- Chyba tak - odpowiedział
Mrugnąłem porozumiewawczo do Delight'a , który zrozumiał przekaz.
- Bieg!- nagle krzyknąłem
I wszyscy troje zaczęliśmy biec , na szczęście groty były nie daleko i zdążyliśmy dobiec.Medycy opatrzyli Lucka, Niestety w jego stanie nie mógł nigdzie chodzić i ustaliliśmy z Luną że zostanie u nas z Delight'em na Kilka dni