- W pierwszym miesiącu ciąży suka musi go wypić i wybrać jeden dar. - odpowiedziałem krótko
Zdziwił się.
- Jeden? Zapłaciłem za trzy! - warknął głośno
Przewróciłem oczami, dopiero teraz dostrzegając jego tępotę.
- A wybierz se i trzy, ale wtedy twoja ukochana partnereczka nie dożyje następnego dnia! - krzyknąłem
Miałem ochotę zabić go. Śmiał się do mnie tak odzywać! Chyba na prawdę, nie wie, z kim zadziera! Spojrzałem mu w oczy i rozszerzyłem lekko nozdrza. Szybko wsypałem monety do sakiewki i rzuciłem ją w kąt namiotu. Zacząłem go składać jak najszybciej, aby Rain nie miał czasu na odwrót. Zapakowałem materiał do opakowania i przymocowałem je sobie do grzbietu. Zacząłem powolnym krokiem iść w kierunku gospody. Z hukiem otworzyłem drzwi.
- Piwo razy trzy! - krzyknąłem od progu
Kelner przetarł kufel, który jeszcze przed wizytą psa był mój.
- Witam Vexus. - jego kącik ust lekko podniósł się w delikatnym uśmiechu na myśl o łatwym zarobku
Wyrzuciłem na blat kilkanaście złotych monet.
- Albo nie. Lej ile wlezie za to. - wskazałem na błyszczące przedmioty
Spojrzałem na butelkę najdroższego trunku. Wskazałem na nią.
- I to! - zaśmiałem się
Jakaś piękna suka również podeszła do baru. Popatrzyła się na mnie uwodzicielsko. Odwzajemniłem gest.
- Czyżby Vexus? - zapytała z nieukrywanym zainteresowaniem
Pokiwałem łbem na "tak". Spędziliśmy miły wieczór w barze, po czym rozeszliśmy się do siebie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postacie poboczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postacie poboczne. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 listopada 2014
Od Vexus'a C.D. Rain'a - Targ
Zatoczyłem się lekko. Chyba jednak mogłem oddać tą szklankę rumu...
- A może, może... - wybełkotałem pod nosem
Kiwając się na łapach podszedłem do wozu. Wyciągnąłem zza pasa ostry sztylet.
- Uważaj. - warknął, martwiąc się czy przypadkiem zaraz kogoś nie zabiję
Wziąłem narzędzie w zęby i przeciąłem worek wykonany z koziej skóry. Na drewniane deski wysypały się dziesiątki eliksirów.
- Zobaczmy... - wyszeptałem, już nieco trzeźwiej - Eliksir Imienia, Pyłek Natury, Kropla Hadesa... - nie dokończyłem
- Masz ją!? - krzyknął oniemiały
Zaśmiałem się wyszczerzając ogromne kły.
- Ano mam, mam! Jedynie kilka tysięcy ZM! - pochwaliłem swój towar
Skrzywił się znacząco.
- Ile?
Pokiwałem łbem zrezygnowany. Jak nie to nie, nabywcę znajdę na pewno. W końcu znalazłem odpowiednią miksturę.
- Mam! - wrzasnąłem
Popatrzył się na mnie, a jego pysk się rozpromienił. Podałem mu buteleczkę.
- Znalazłeś sobie partnerkę? - zapytałem
Jego oczy zabłyszczały złowieszczo. Wiedziałem, że kiedyś ulegnie! On szukał partnerki przez dłuższy czas, a do mnie suki aż się kleją! Mógłbym mieć codziennie inną a i tak wystarczyłoby mi na całe życie!
- Ile chcesz? - zapytał
W końcu przeszliśmy do rzeczy. Już myślałem, że nigdy o to nie spyta. Wziąłem do łapy stary, pożółkły już dzienniczek. Odszukałem w nim odpowiednią pozycję i od razu się uśmiechnąłem, bowiem Eliksir Hery był całkiem drogi.
- 564 Złote Monety. - odrzekłem nie patrząc się na niego
Musiałem sprawić wrażenie obojętnego, jakby nie zależało mi na sprzedaży tego produktu. Wyciągnął małą sakiewkę połyskującą od środka złotem i uważnie przeliczył pieniądze. Zrobił kwaśną minę.
- Bierzesz, czy nie? - zapytałem, odkładając w głąb namiotu notes
Popatrzył się na mnie z uległością, jakby wręcz błagał o obniżenie ceny.
<Rain?>
- A może, może... - wybełkotałem pod nosem
Kiwając się na łapach podszedłem do wozu. Wyciągnąłem zza pasa ostry sztylet.
- Uważaj. - warknął, martwiąc się czy przypadkiem zaraz kogoś nie zabiję
Wziąłem narzędzie w zęby i przeciąłem worek wykonany z koziej skóry. Na drewniane deski wysypały się dziesiątki eliksirów.
- Zobaczmy... - wyszeptałem, już nieco trzeźwiej - Eliksir Imienia, Pyłek Natury, Kropla Hadesa... - nie dokończyłem
- Masz ją!? - krzyknął oniemiały
Zaśmiałem się wyszczerzając ogromne kły.
- Ano mam, mam! Jedynie kilka tysięcy ZM! - pochwaliłem swój towar
Skrzywił się znacząco.
- Ile?
Pokiwałem łbem zrezygnowany. Jak nie to nie, nabywcę znajdę na pewno. W końcu znalazłem odpowiednią miksturę.
- Mam! - wrzasnąłem
Popatrzył się na mnie, a jego pysk się rozpromienił. Podałem mu buteleczkę.
- Znalazłeś sobie partnerkę? - zapytałem
Jego oczy zabłyszczały złowieszczo. Wiedziałem, że kiedyś ulegnie! On szukał partnerki przez dłuższy czas, a do mnie suki aż się kleją! Mógłbym mieć codziennie inną a i tak wystarczyłoby mi na całe życie!
- Ile chcesz? - zapytał
W końcu przeszliśmy do rzeczy. Już myślałem, że nigdy o to nie spyta. Wziąłem do łapy stary, pożółkły już dzienniczek. Odszukałem w nim odpowiednią pozycję i od razu się uśmiechnąłem, bowiem Eliksir Hery był całkiem drogi.
- 564 Złote Monety. - odrzekłem nie patrząc się na niego
Musiałem sprawić wrażenie obojętnego, jakby nie zależało mi na sprzedaży tego produktu. Wyciągnął małą sakiewkę połyskującą od środka złotem i uważnie przeliczył pieniądze. Zrobił kwaśną minę.
- Bierzesz, czy nie? - zapytałem, odkładając w głąb namiotu notes
Popatrzył się na mnie z uległością, jakby wręcz błagał o obniżenie ceny.
<Rain?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)