Zatoczyłem się lekko. Chyba jednak mogłem oddać tą szklankę rumu...
- A może, może... - wybełkotałem pod nosem
Kiwając się na łapach podszedłem do wozu. Wyciągnąłem zza pasa ostry sztylet.
- Uważaj. - warknął, martwiąc się czy przypadkiem zaraz kogoś nie zabiję
Wziąłem narzędzie w zęby i przeciąłem worek wykonany z koziej skóry. Na drewniane deski wysypały się dziesiątki eliksirów.
- Zobaczmy... - wyszeptałem, już nieco trzeźwiej - Eliksir Imienia, Pyłek Natury, Kropla Hadesa... - nie dokończyłem
- Masz ją!? - krzyknął oniemiały
Zaśmiałem się wyszczerzając ogromne kły.
- Ano mam, mam! Jedynie kilka tysięcy ZM! - pochwaliłem swój towar
Skrzywił się znacząco.
- Ile?
Pokiwałem łbem zrezygnowany. Jak nie to nie, nabywcę znajdę na pewno. W końcu znalazłem odpowiednią miksturę.
- Mam! - wrzasnąłem
Popatrzył się na mnie, a jego pysk się rozpromienił. Podałem mu buteleczkę.
- Znalazłeś sobie partnerkę? - zapytałem
Jego oczy zabłyszczały złowieszczo. Wiedziałem, że kiedyś ulegnie! On szukał partnerki przez dłuższy czas, a do mnie suki aż się kleją! Mógłbym mieć codziennie inną a i tak wystarczyłoby mi na całe życie!
- Ile chcesz? - zapytał
W końcu przeszliśmy do rzeczy. Już myślałem, że nigdy o to nie spyta. Wziąłem do łapy stary, pożółkły już dzienniczek. Odszukałem w nim odpowiednią pozycję i od razu się uśmiechnąłem, bowiem Eliksir Hery był całkiem drogi.
- 564 Złote Monety. - odrzekłem nie patrząc się na niego
Musiałem sprawić wrażenie obojętnego, jakby nie zależało mi na sprzedaży tego produktu. Wyciągnął małą sakiewkę połyskującą od środka złotem i uważnie przeliczył pieniądze. Zrobił kwaśną minę.
- Bierzesz, czy nie? - zapytałem, odkładając w głąb namiotu notes
Popatrzył się na mnie z uległością, jakby wręcz błagał o obniżenie ceny.
<Rain?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz