Pierwszy dzień w sforze. Ciekawe czy mnie zaakceptują. Ciągle alfa się trzyma, ze ona jest jakimś psem i ja też. Nie! Ja jestem oposem. Tak było, tak jest i tak będzie... Jeśli ktoś zaprzeczy, to będzie lizał ziemię...
Obudziłam się właśnie. Zeszłam z drzewa, na którym spałam - JAK OPOS - i ruszyłam dalej. Zaburczało mi w brzuchu. Co by tu zjeść? Hm... od zawsze lubiłam jabłka. Wiem, dziwne, bo oposy takich rzeczy nie jedzą. Mama mi mówiła, że jestem przerośniętym oposem nowego rodzaju... Ciekawe... Wracając do głodu...
Zaczęłam szukać jabłoni. Nie znalazłam jej. Zamiast znaleźć drzewo, ktoś mnie znalazł
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz