Szybko wstałem choć łapa strasznie bolała.Podeszłem do niej kulejąc.
-Nigdy na to nie pozwole!-powedziałem głośno.
Luna zamknęła oczy.Wtedy zacząłem płakać.Łza spadła na Lunę.Zobaczyłem,
że jej ciło znów jest psem.Spojrzałem z nadzieją na nią.Otworzyła oczy.
-Neptun...-wyszeptała i uśmiechnęła się.
-Luna!-krzyknąłem ucieszony i przytuliłem ją.-Już wszystko dobrze.
Luna uśmiechnęła się ponownie.Musiałem ją zapytać.Czułem, że ona jest tą jedyną.
-Luna, czy zostaniesz moją partnerka?
Spojrzałem na nią.
(Luna?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz