Byłem taki szczęśliwy.Jednak Luna coś do mnie czuje.Rozumiałem ją.Przytuliłem ją i powiedziałem:
-Rozumiem Ciebie, Luna.-powiedziałem uśmiechnięty.
-Dziękuje.-odpowiedziała.
-Nie masz za co.-odpowiedziałem.
Siedzieliśmy jeszcze bardzo długo przy jeziorze.Potem pożegnaliśmy się i wróciliśmy do swoich jaskiń.Byłem cały czas szczęśliwy.Na następny dzień pobiegłem do Luny.
-Cześć, Neptun!-powiedziała uśmiechnięta.
-Cześć, Luna!Gdzie dziś idziemy?-zapytałem ucieszony.
(Luna?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz