Był mroźny wczesno zimowy wieczór. Wyruszyłem na codzienny zwiad terenu, nagle usłyszałem odgłosy łap, gotowy do ataku wystawiłem kły.
- Rain, to ja Alissa. - powiedziała suczka
- Co się dzieje ? Co ty tu robisz ? Powinnaś być już dawno w łóżku - powiedziałem zdziwiony
- Rain obok terenu sfory jest wataha, mogli mnie śledzić - powiedziała Alissa oglądając się za siebie.
- Chodź odprowadzę cię do sfory. - powiedziałem i zaprowadziłem Alisse
- Cris musimy porozmawiać na osobności - powiedziałem i zaprowadziłem Cristal w bardziej ustronne miejsce
- Cristal muszę wyruszyć przebadać tereny wkoło sfory, aby sprawdzić czy mamy więcej towarzystwa. - powiedziałem i czekałem na odpowiedź Alfy
- Dobrze, ale szybko wracaj - powiedziała Cris,
" Szybko wracaj " zależy jej na mnie - powtarzałem sobie w duszy.
Nad ranem pożegnałem się z całą sforą i ruszyłem w drogę. Chodziłem rozglądając się za podejrzanymi rzeczami, sprawdzałem dokładnie każdy grunt, chodziłem z nosem przy ziemi pytałem każdego psa czy nie ma tu żadnej sfory, nagle usłyszałem dziwny hałas. Szybko pobiegłem w stronę odgłosów i zobaczyłem...
- Miasto!? - Powiedziałem sam do siebie i ruszyłem w stronę wysokich budynków.
Zmierzając w stronę centrum o mało nie wpadłem pod kilka aut.
-Och ci ludzie - westchnąłem do siebie.
Ze znaków dowiedziałem się, że jestem w Dallas. Nagle zobaczyłem po drugiej stronie ulicy park, a w każdym parku jest fontanna. Przebiegając przez ulice odezwały się tysiące Klaksonów i krzyków. Wbiegłem do parku w poszukiwaniu Fontanny. Nale usłyszałem pluski wody i śmiech dzieci, ruszyłem szybko w stronę dźwięków.
- Fontanna! - zawołałem i wskoczyłem do wody ochlapując ludzi.
Wszyscy ludzie natychmiast wyszli zostawiając mnie samego.
- Ale super - wołałem pluskając się w cieplutkiej wodzie wypływającej z fontanny.
Cały mokry przechodziłem przez centrum miasta. Ludzie pachnęli jedzeniem, lecz nie chcieli się podzielić zdobyczą, więc postanowiłem poszukać jedzenia. Cudowna woń jedzenia przywiodła mnie do kosza obok pobliskiej knajpy. Mokry rzuciłem się do kosza w poszukiwaniu jakiegoś pożywienia, kopałem 10 minut, zanim znalazłem cały zestaw obiadowy. Wyrzuciłem wszystko z kosza i zabrałem się do jedzenia. Po skończonym posiłku spostrzegłem, że robi się ciemno, więc postanowiłem poszukać miejsca do przenocowania. Poszukiwania legowiska przywiodły mnie do wytwórni mebli, gdzie ułożyłem się na resztkach starych materacy i tkanin, na tak wygodnym legowisku szybko zasnąłem. W środku nocy obudziły mnie rozmowy.
- Co z nim robimy ? - mówił jeden głos
- Szef idzie zaraz nam powie - odpowiedział drugi głos
Szybko wstałem i zabrałem się do ucieczki, ale po drodze na kogoś wpadłem, był to masywny pies rasy moskiewski stróżujący.
- Przez to coś obudziliście mnie ! - krzyknął pies zadając pytanie, na które doskonale znał odpowiedź.
Dwa mieszańce (chyba z Czechosłowackim Wilczakiem ) skuliły się.
- No, więc, co ja mam z tobą zrobić ? - powiedział pies
- Może zejść mi z drogi i dać mi czas do ucieczki - powiedziałem, bo wiedziałem, że dam radę uciec przed tak masywnymi psami.
- Dobrze, ale pozwól, że to nie my będziemy cię gonić - powiedział pies i zawołał dwa Charty Perskie.
Byłem przerażony, charty są bardzo szybkie nie miałem szans na ucieczkę, ale teraz nie mogłem się wycofać.
- Biegnij - powiedział pies.
Rzuciłem się do ucieczki, wiedziałem, że oni mają przewagę, znali świetnie miasto i byli szybcy. Ale czasami jak się nie zna miasta można znaleźć banalną kryjówkę na którą oni by nie wpadli. Biegłem, ile si w Łapach. Zwinnie przeskakiwałem wszystkie przeszkody. Nagle wpadłem na genialny pomysł. Ruszyłem w stronę parku, biegłem krętymi ścieżkami, aby zmylić pogoń. W końcu dotarłem do fontanny, z cichym odgłosem weszłem do niej i ukryłem się wychylając tylko pysk nad taflę wody.
- Udało się - powiedziałem do siebie ledwo słyszalnym szeptem.
- Nie , nie udało się - zawołał za mną głos, to był Beagle
- To było nie uczciwe - zawołałem oburzony
- A co myślałeś, że wypuścimy cię - zawołał nagle Moskiewski Stróżujący
- Nie, ale miałem nadzieję, że zachowasz przynajmniej pozory uczciwości.- powiedziałem do masywnego psa
- No bywa - powiedział pies, a beagle wypchnął mnie z fontanny.
Psy zabrały mnie do swojej kryjówki w starym zapuszczonym magazynie na skraju miasta. Przepytywały mnie o wszystko.
- Kim jesteś ?
- Co cię to
- Skąd się wziąłeś ?
- Z wszechświata
- Jak się tu znalazłeś ?
- Przyszyłem
- Jak się nazywasz ?
- Tak jak mam na imię
- Jesteś z jakiejś sfory ?
- Możliwe
- Jak się nazywa ta sfora i gdzie jest ?
- Nazywa się fajnie, a jest tam, gdzie się znajduje.
Cały czas mówiłem bez sensu, aby znudzić psom to przesłuchanie. W końcu psy mnie puściły, to zachowanie wydawało mi się podejrzanie. Więc na razie postanowiłem nie wracać do Sfory. Włóczyłem się po Dallas w poszukiwaniu fajnych miejsc i psów, aby opowiedzieć potem wszystko reszcie sfory.Byłem w Zoo, na White Rock Lake ,w Ogrodzie botanicznym, w Muzeum Sztuki Pięknej, a nawet w Galerii ( szkoda, że mnie zaraz wyrzucili). Zwiedziłem całe Dallas wzdłuż i wszerz, aż w końcu spostrzegłem, że przestałem zostać śledzony.
Spędziłem jeszcze 3 dni w Dallas aby się upewnić i po skończonym śniadaniu w koszu obok knajpy, ruszyłem w drogę powrotną. Kiedy przechodziłem przez rynek w stronę sfory usłyszałem Krzyki:
- Ratunku ! Złodziej
Nie mogłem zostawić tego obojętnie więc ruszyłem w pogoń za sprawcą, niestety złodziej był szybki. Zobaczyłem niziutki budynek, wskoczyłem na pobliski kosz i na dach biegłem, niskim lecz długim budynkiem, nagle gdy byłem tuż pod sprawcą skoczyłem i wyrwałem mu torebkę, teraz wystarczyło tylko znaleźć poszkodowaną, zaraz na rynku zauważyłem biedną płaczącą bacię. Podszedłem do niej a ona ucieszona przytuliła mnie i dała mi kiełbasę, stwierdziłem, ze już pora na mnie i ruszyłem do domu. Starałem się wracać tą samą drogą, ale zgubiłem się po drodze. W końcu spostrzegłem, że jestem niedaleko terenów sfory. Nagle przede mną staną Czarny wilk.
- Co tu robisz?
- Nic, zwiedzam
- Zwiedzasz ? A chcesz zwiedzić mój żołądek
- Może innym razem
- A dlaczego to znowu ?
- Bo... Mam Ebolę i Cholerę i HIV i... - zacząłem wymieniać wszystkie choroby usłyszane od ludzi.
Wilk popatrzył na mnie jak na wariata i odszedł oglądając się za siebie. W końcu byłem na terenach sfory, ruszyłem do grot. Kiedy dotarłem wszyscy zasypali mnie setką pytań. Opowiedziałem wszystkim, gdzie byłem, co robiłem, co się stało.Wszyscy uważnie słuchali jak opowiadałem o urokach miasta, każdy chciał się tam wybrać, lecz, gdy opowiedziałem o Psach, samochodach i wilku, niektórym zbrzydły miny, nawet cieszyłem się, że zrezygnowali z wycieczki, ponieważ miasto to niebezpieczne miejsce. Po skończeniu opowiadania byłem bardzo zmęczony, więc zawlokłem się do groty .Niestety, nie spałem dobrze, brakowało mi miękkich materacy i odgłosu samochodów, ale i tak cieszyłem się, że jestem w domu, tam, gdzie moje miejsce. Przy przyjaciołach, rodzinie i ukochanej.Całą noc myślałem o Dallas i o Cris.
Kiedyś ją tam zabiorę - powiedziałem do siebie i w końcu usnąłem.
1. Dowiedziałem się że obok terenów Sfory jest wataha i chciałem sprawdzić czy nie mamy więcej towarzystwa.
2. Kąpałem się w Fontannie
3. Nie wiem dokładnie znałem tylko 6.
4. Nie, pierwszy raz ich widziałem.
5. Wypuścili mnie, a potem byłem śledzony, lecz po kilku dniach przestali za mną chodzić.
6. Bawiłem się w parku i zwiedzałem wszystkie znane atrakcje turystyczne. Uratowałem torebkę biednej bezbronnej Babci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz