- Nie chodzi mi o nic z tych rzeczy. Zostaniemy tu dotąd aż przekonasz się do ludzi. A jak uciekniesz to nigdy stąd nie odejdę ! - krzyknąłem i poszedłem na obiad.
Dostałem Udko z kurczaka i trochę ziemniaków, Astrid nic nie ruszyła. Potem ludzie wzięli nas na spacer. Astrid nerwowo gryzła smycz, lecz ja chodziłem dumnie przy nodze, ludzie szybko zrozumieli że nie mam zamiaru uciekać i puścili mnie wolno. Biegałem w słońcu po parku, Astrid w końcu zaczęła być grzeczna i ludzie też ją póścili.
- To co wyścig do Jeziora ? - zapytała.
Cieszyłem się że jest grzeczna.
- Jasne - odpowiedziałem i ruszyłem w stronę Jeziora.
Ludzie przestraszyli się, że uciekamy, ale gdy wskoczyliśmy do wody zaczęli się śmiać.
Po kąpieli wróciliśmy do domu. Jest zimno to już koniec października, grzaliśmy się przy kominku, a ludzie gotowali jakieś ciastka i placki.
- Za niedługo Boże Narodzenie. Chcesz tu siedzieć długo ? - zapytał Astrid
- Aż w końcu nie zrozumiesz, że ludzi da się kochać. zostańmy do wigilii, znajdziemy im kochające psy. - powiedziałem
Nagle przyszła dziewczynka. Położyła się z nami pod kominkiem i przytuliła się do Astrid.
Astrid nerwowo popatrzyła się na dziewczynkę.
- Astrid. Ona cię kocha - powiedziałem a Astrid popatrzyła na mnie zdziwiona i uspokoiła się trochę.
- Amber !Pomóż tacie wieszać bombki - zawołała mama małej, a dziewczynka przytuliła nas i poszła
< Astrid ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz