Był deszczowy , ponury dzień. Siedziałam w grocie i prawie spałam. Miałam dziś dużo roboty.
-Ah...-westchnęłam.
I już drzemałam kiedy...
- Pomocy!
Otworzyłam szybko oczy i ujrzałam psa. Był to właściwie spory kundelek , biszkoptowy i miał cudne piwne oczka.
-Jak mam ci pomóc? - zapytałam.
- Axel! On jest...A co ja ci będę mówił! Chodź szybko!
Było to troszkę niebezpieczne bo on mógł mieć wrogie zamiary , ale co!
Pobiegliśmy na jakąś polankę a potem do ich groty. Leżał tam pies z hm... a tak! Z pułapką na łapkach i piszczał.
- Ona ci pomoże Axel!-powiedział ten pies który po mnie przyszedł.
Podeszłam do psa i obejrzałam go z każdej strony.
- Dobra , uważaj bo zdejmuję!
Gdy zdjęłam ową pułapkę Axel ślicznie mi podziękował.
- Proszę - dał mi trochę mięsa.- Jedz sobie
Zjadłam i uznałam , że czas wrócić.Było już naprawdę ciemno!
-Odprowadzisz mnie? - zapytałam psa.
- Z chęcią!
Odprowadził mnie do groty i życzył miłych snów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz