-Ym...Przepraszam cię jak wiesz...-powiedziałem zakłopotany.
-Nie nic się nie stało.-odpowiedziała.
-A jak Twoja łapa?
-W miarę dobrze. Już nie boli. Ale blizna zostanie...
-Może nie-powiedziałem.
-Jaka pewność?-zapytała.
-No powiedzmy 79%
I zamilkliśmy. Szliśmy obok siebie i milczeliśmy. To było takie cudne. To nie była drętwa cisza , wcale nie niezręczna! To była magiczna cisza.
-Niebo o tej porze jest piękne-powiedziałem-Czyż nie?
-Masz rację....Jest takie niesamowite!
-Jest jeszcze piękniejsze jak się idzie z taką piękną suczką-powiedziałem.
<Astrid?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz