- Nie to twoja wina - krzyczałem wkurzony na waderę
- Nie to twoja - krzyczała na mnie suczka
Zacząłem na nią delikatnie warczeć, ale zdałem sobie sprawę że nie ma sensu się kłócić bo przez te kłótnie i tak zwierzyna nie wróci. Odeszłem mając gdzieś waderę i udając ze nie słyszę jej bezsensownych obelg.
- Tchórzu gdzie uciekasz, jeszcze z tobą nie skończyłam - krzyczała wilczyca, ale wiedziałem że mocna jest tylko w pysku, kiwnąłem do nie pożegnawczo i lekceważąco głową, po czym wilczyca zamilkła. Tropiłem kilka minut jelenia aż go ujrzałem rozejrzałem się czy nie ma wadery w pobliżu i skoczyłem na niego. Wbiłem w niego swoje kły i pazury po czym zwierze runęło. Położyłem się na trawie po czym zacząłem go jeść, po kilku minutach podeszła suczka.
- Nie widziałam że już się zaopiekowałeś tą padliną- powiedziała, pewnie myślała że nikogo nie ma przy jedzeniu.
Po chwili rozległo się głośne burczenie.
- To twój brzuch ? - Zapytałem suczka która pokiwała głową
-Nie dam rady wszystkiego zjeść, może mi pomożesz ? - zapytałem
< Bianka ? Pomożesz mi ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz