środa, 17 września 2014

Od Neptuna cd. Luna

Byłem taki szczęśliwy.W końcu moje marzenie się spełniło!
-Oczywiście, Luna moja jedyna.-powiedziałem i uśmiechnąłem się.
Odwzajemniła uśmiech.
-Może już wracajmy?-zapytałem.
-Tak, dobry pomysł.-odpowiedziała i ruszyliśmy.
Byłem taki szczęśliwy jak nigdy.
Na następny dzień, gdy Luna jeszcze spała pobiegłem coś upolować na śniadanie.Gdy wróciłem z dwoma jeleniami Luna już nie spała.
-Cześć, Luna.-powiedziałem uśmiechnięty i podałem jej jelenia.
(Luna?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz