poniedziałek, 10 listopada 2014

Od Astrid

 Rano całkiem się źle czułam. Wypiłam tą miksturę i byłam bardzo hm.... słaba?
 -Cześć-powiedział jakiś nieznajomy głos- Jak się czujesz?
Popatrzyłam na tego psa.
 -Dziwnie - powiedziałam- Jak teraz wyglądam?
 -Ładnie...-powiedział śledząc mnie wzrokiem.
 Po chwili ciszy przedstawiliśmy się sobie. Potem przyszedł Ares i sprawdził jak się czuję.
 -Ogólnie w normie-mówił sam do siebie- Działa , działa.
 I wyszedł. Ja więc postanowiłam pójść nad wodospad.
 -Chcesz iść ze mną?-zapytałam Nike'a
 -Jasne!
 Poszliśmy i ze sobą rozmawialiśmy.
 -Więc to tak z tobą było Astrid!- zażartował Nik- Dlatego wypiłaś tę miksturę!
 -Dlatego...Widzisz Nike , tak to bywa. Nieszczęśliwa miłość jest nie ubłagalnie niszcząca. Niszczy , burzy i potem już nie ma nadziei.
 -Ale zawsze jest!-powiedział.
 -Zawsze?Wątpię....


 <Nike?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz