Rano całkiem się źle czułam. Wypiłam tą miksturę i byłam bardzo hm.... słaba?
-Cześć-powiedział jakiś nieznajomy głos- Jak się czujesz?
Popatrzyłam na tego psa.
-Dziwnie - powiedziałam- Jak teraz wyglądam?
-Ładnie...-powiedział śledząc mnie wzrokiem.
Po chwili ciszy przedstawiliśmy się sobie. Potem przyszedł Ares i sprawdził jak się czuję.
-Ogólnie w normie-mówił sam do siebie- Działa , działa.
I wyszedł. Ja więc postanowiłam pójść nad wodospad.
-Chcesz iść ze mną?-zapytałam Nike'a
-Jasne!
Poszliśmy i ze sobą rozmawialiśmy.
-Więc to tak z tobą było Astrid!- zażartował Nik- Dlatego wypiłaś tę miksturę!
-Dlatego...Widzisz Nike , tak to bywa. Nieszczęśliwa miłość jest nie ubłagalnie niszcząca. Niszczy , burzy i potem już nie ma nadziei.
-Ale zawsze jest!-powiedział.
-Zawsze?Wątpię....
<Nike?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz