
Imię: Wild Dead
Pseudonim :
Płeć: Pies
Wiek: 4 lata
Rasa: Owczarek francuski - beauceron.
Stanowiska: Dowódca,Gamma
Charakter: Wild Dead nie jest raczej miłym psem. Nie okazuje uczuć - pomijając złość. Bezwzględny i agresywny, jednak sprawiedliwy. Nigdy nie stchórzy, ponieważ honor i odwaga są dla niego jak skarby. Rzadko się uśmiecha. W razie potrzeby potrafi dobrze kłamać, jednak na co dzień nie jest obłudnym psem. Gdy zakocha się w jakiejś suczce potrafi być romantyczny. Nie ma zbyt wiele cierpliwości i łagodności dla szczeniaków, więc nie byłby dobrym ojcem. Zaufaniem darzy tylko prawdziwych, wieloletnich przyjaciół, więc na pewno nie zacznie "normalnie" rozmawiać z dopiero co poznanym psem. Nie jest raczej typem podrywacza. Jak już szuka suczki, to musi na prawdę ją kochać. Nie jest naiwny. Często potrafi rozpoznać, kiedyś ktoś kłamie, a kiedy nie. Lojalny wobec partnerki, przyjaciół i sfory. Zdradę traktuje jako ogromną hańbę i plamę na honorze. Na początku dla każdego jest agresywny, przez co mało psów go lubi. Jednak jeżeli ktoś poświęci mu trochę czasu, okaże cierpliwość, to Wild Dead może być na prawdę wspaniałym kompanem. Lubi dowodzić, jest urodzonym przywódcą. Często jest nerwowy, a gdy popadnie w furie może kompletnie zmienić swoje oblicze - z całkiem miłego psa na krwawego zabójcę. Jest mściwy. Nie podaruje tak łatwo. Ta cecha idzie w parze także z pamiętliwością, a to już wybuchowa mieszanka. Trudno zdobyć jego zaufanie, nie mówiąc już o miłości. Jest samotnikiem. Kocha walkę i w tym się sprawdza. Często można znaleźć go na poligonie wojskowym, na którym trenuje siebie bądź innych wojowników. Dla swoich podwładnych jest zimny, bezduszny, nigdy nie okazuje litości. Według niego prawdziwy żołnierz musi być twardy. Toteż tylko takich przyjmuje na służbę.
Historia: Pewnego pięknego, letniego dnia na świat przyszło 5 szczeniąt. Świeżo upieczonymi rodzicami byli Silver i Melody - rasowe psy rasy beauceron. Razem z właścicielami czule opiekowali się potomstwem. Jednak przychodzi taki czas, gdy młode stają się na tyle dorosłe, aby opuścić rodzinny dom i znaleźć nowych Panów. Tak stało się i wtedy. Dużo ludzi przychodziło zobaczyć urokliwe psiaki. W krótkim czasie, pewna dziewczynka zabrała do swojego domu Coffee. Następnie przyszedł jakiś pan, któremu spodobał się Joker i Typhoon. Potem rodziła z dwójką dzieci zabrała Brandy'ego. A w klatce został tylko jeden, smutny psiak - Wild Dead, nazywany w tamtym czasie przez właścicieli Kaspianem. Mimo, że kilka osób było zainteresowanych jego kupnem, nikt ostatecznie się nie zdecydował. Żaden człowiek, nie chciał psa urodzonego z poważną wadą - kataraktą. Leczenie byłoby kosztowne. Jednak następnego dnia pojawiła się nadzieja. Do skromnej hodowli przyszedł doświadczony komandos. Mógł wybrać jednego z ruchliwych, energicznych owczarków niemieckich, lub chorego na zaćmę beaucerona. I ku zdziwieniu wszystkich wybrał tego drugiego. Nazwał go Wild Dead i zawiózł psiaka do domu. Nauczył go podstawowych komend takich jak "siad" czy "leżeć" a także takich, które miały mu się przydać w późniejszym czasie, w wojsku. I tak zleciało 7 miesięcy życia Wild'a. Pewnego dnia, razem z właścicielem pojechał do bazy wojskowej. Zobaczył podobne do niego psy - wszystkie były przedstawicielami kilku, wybranych ras. Na początku obce psy były agresywne i niechętne do rozpoczynania nowych znajomości, jednak wkrótce Dead zaskarbił sobie ich szacunek. Wszyscy wrócili do bazy szczęśliwi z powodzenia misji. Zapadła noc. Ludzie spali już od kilku godzin. Psy również. Jednak jeden z nich zbudził się, słysząc jakiś dźwięk. Wybiegł na podwórko i zobaczył dwie osoby z nożami wchodzącymi przez bramę, a także leżącego na ziemi, martwego strażnika. Na smyczy trzymali groźnie wyglądającego psa, owczarka belgijskiego malinosa. Wild Dead wybiegł z ukrycia i atakował przybyłych. Został ranny. Po jego łapie spływała stróżka krwi, jednak beauceron był zbyt zajęty obroną ludzi żeby o tym myśleć. Zabił pierwszego z bandytów, ale drugiemu udało się uciec. Gdy wydawało mu się, że jest już po wszystkim naskoczył na niego pies, pozostawiony przez uciekającego człowieka. Wild z zaskoczeniem stwierdził, że to była suczka. Nie była tak silna jak on, więc odrzucił ją. Zaczęli rozmawiać. Potem spotykać się w nocy, potajemnie. I tak właśnie rozpoczął się ten zakazany związek. Nikt o tym nie wiedział. Ale nic nie jest idealne. Dowódca wojskowy zaplanował nalot na resztki gangu, który chciał włamać się do bazy. Co prawda kiedyś już zabili kilkoro z członków tej grupy, ale najwidoczniej ona odbudowała się na nowo. Dead był szczęśliwy, że może znów uczestniczyć w tej misji. Przylecieli samolotem do opuszczonego budynku. Wkradli się do niego niepostrzeżenie. Widzieli osoby pakujące paczki z nielegalnym towarem do ciężarówki. I wtedy usłyszeli szczekanie. To nie były ich psy. Otoczyły ich agresywne owczarki pracujące dla przestępców. Snajperzy rozpoczęli ogień. Wiele ludzi zginęło - zarówno tych złych jak i dobrych. Jeden z nich wbiegał właśnie do ciężarówki gdy żołnierze rzucili się biegiem w jego kierunku. Na ich drodze stanął kolejny pies. I to nie byle jaki. To była Annabeth! Wild Dead bez namysłu podbiegł do niej, żeby ją chronić. Podszedł do nich jego partner. Wymierzył w suczkę. I wtedy Wild zrobił to, czego nigdy nie ośmieliłby zrobić - rzucił się na własnego właściciela... Zaślepiony miłością do An był gotowy zabić nawet człowieka, który uratował go od nędznego losu, oddanego do schroniska psa. Jego właściciel ostatkiem sił sięgnął po karabin i wymierzył. Annabeth padła postrzelona na ziemie. Wokół niej coraz bardziej powiększała się kałuża krwi. Tego było już za wiele. Wild zatopił kły w gardle swojego dotychczasowego partnera i zacisnął mocno szczęki. Zabił go... Potem pobiegł do leżącej na ziemi suczki i podniósł ją, a następnie ułożył na grzbiecie. Zaczął uciekać. Niespodziewanie poczuł rozrywający ból w tylnej kończynie. Jeden z żołnierzy strzelał do niego. Mimo upływających sił Wild dalej biegł. W końcu w szaleńczym tempie wypadł z budynku, niczym wicher. Ukrył się w pobliskim lesie. Położył suczkę na ziemi. Z przerażeniem spostrzegł, że jego ukochana zamknęła oczy. Annabeth zdążyła tylko jeszcze ostatni raz powiedzieć swojemu partnerowi co do niego czuje i umarła. Załamany utratą swej miłości Wild nie przejmował się krwawiącą raną na łapie. Nie miał już po co żyć. Wędrował dalej, załamany. Napotkał na swojej drodze miłego człowieka, jednak pałał zbyt dużą nienawiścią do wszystkich ludzi, żeby mu zaufać. Po trzech miesiącach dotarł do Houston i tam dołączył do sfory.
Rodzina:
Silver - ojciec
Melody - matka
Brandy - brat
Joker - brat
Typhoon - brat
Coffe - siostra
Zakochany w: ---
Partner: ---
Potomstwo: ---
Sterujący: ranczo2003
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz